Zaproszone osoby: 1 Pomógł: 65 razy Posty: 861 Skąd: the boonies
Wysłany: Nie 14 Sty, 2007 3:29 pm
Julio, podaj więcej szczegółów. Mimo, że nie jestem studentem psychologii to spróbuje znaleźć rozwiązanie Twojego problemu.
Jacy są studenci anglistyki to zbyt ogólne pojęcie. Uważam, że nie ma jakiegoś ogólnego wzorca jacy oni są. Myślę, że to zależy od danego człowieka jaki jest, a nie od tego, że studiuje anglistykę.
_________________ Every man dies, but not every man really lives.
Szczerze mowiac, ja spotkalem sie z 2 typami studentow anglistyki..oczywiscie nie chcialbym generalizowac,ale w Kolegium bylo weselej i ludzie raczej ze soba nieco rywalizowali na poczatku (slowka itp).
Na uniwersytecie Wroclawskim spotkalem kilku filozofow z Wydzialu Filologicznego.........teorie poglady...itp.
Ja sie nie zmienilem, pyskowalem tu i tam:)) ale to temat na oddzielny post...
Zaproszone osoby: 1 Pomógł: 65 razy Posty: 861 Skąd: the boonies
Wysłany: Sob 20 Sty, 2007 12:40 pm
beryl napisał/a:
pyskowalem tu i tam:))
Mnie tego brakuje. Czasami chciałbym odpyskować jednemu czy drugiemu wykładowcy kiedy upiera się i stanowczo obstawia przy swoim kiedy rzeczywiście grubo się myli
_________________ Every man dies, but not every man really lives.
Mialem kiedys taka pania Prof, z ktora klocilem sie ciagle i wciaz....Wszystko uwazala za blad gramatyczny nawet pisownie 'can not'.
Ktoregos dnia uparla sie na jedyna poprawna wersja jest Botanical Garden (nie Botanic).
Tak sie sklada ze bylem w Chicago w Botanic Garden i kupilem tam pamiatkowy album z napisem 'Botanic Garden'. Album oczywiscie przynioslem razem z wydrukami z 3 slownikow..... a ludzie mieli ubaw....po kilku jeszcze takich klotniach 3 lata pozniej na Univerku mowila do mnie po imieniu.....a ja do niej dalej po angielsku per 'you'
_________________ Beryl
mariola [Usunięty]
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 9:09 am
Ciekawe podejście.U mnie chyba nie ma takiej osoby na roku, która by wdawała się w kłótnię z profesorem. Ale wydaje mi sie, że nie o to chodzi żeby się kłócić, ale żeby mieć też swoje racje, i jak to bywa, prawie zawsze odmienne niż profesor
Pomógł: 27 razy Posty: 487 Skąd: out in the sticks
Wysłany: Sob 21 Kwi, 2007 12:22 pm
Miałem ogromy szacunek do wykładowców, którzy nie udawali wszystko wiedzących. Dlatego samemu zawsze przyznaję się do błędów i jeżeli nie potrafię odpowiedzieć na pytanie ucznia, szukam na nie odpowiedzi i proponuję rozwiązanie na kolejnych zajęciach.
Kiedyś, gdy studiowałem filozofię, słyszałem same złe rzeczy o studentach angielskiego. Opinię tę potwierdziła scenka serdecznego przywitania się anglistów, której byłem wówczas świadkiem - chłopak do nadchodzącej dziewczyny o nieludzko wczesnej porze (przed 8:00): to że mam kaca to nic, ale że ciebie widzę to już kara boska.
Później jednak sam zacząłem studiować angola i muszę powiedzieć, że tam też spotkałem ciekawych ludzi (jak zresztą na każdym kierunku z którego mnie wyrzucali ). Nie z każdym można się dogadać, ale liczy się jakość, a nie ilość.
Pozdrawiam
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum