Wysłany: Sob 11 Lis, 2006 6:42 pm Czy mamy certyfikaty?
Witam!
Tak sobie ostatnio dyskutowałem z różnymi kolegami po fachu i każdy miał trochę inną opinię co do tego, czy lektorzy POWINNI mieć zdany certyfikat CPE (oprócz dyplomu filologii oczywiście - dyskusję czy konieczny jest magister czy starcza licencjat zagrzebmy na razie 10m pod ziemią). Co o tym sądzicie? IMAO jest on niezbędnie konieczny aby ucinać dyskusje typu "co ty tam wiesz młody jesteś"
_________________ To travel hopefully is better than to arrive
IMHO potrzeba udowadniania czegoś za pomocą certyfikatu świadczy albo o kompleksie niższości czy pewnym niedowartościowaniu albo wręcz odwrotnie - o poczuciu nieomylności: mam papierek, więc wszystko wiem najlepiej. W przypadku lektora czy nauczyciela ani jedno ani drugie nie jest zbyt pożądaną cechą. Poza tym CPE to świadectwo biegłej znajomości języka a do nauczania innych potrzebne są jeszcze inne umiejętności i predyspozycje. Wiek ma z tym niewiele wspólnego.
IMAO to mój ulubiony ostatnio buzzword;) jest taki szczery
gamma: nie sądzisz że twoja opinia o cpe jest troche tego... radykalna? jeśli dobrze zrozumialem to uważasz ze posiadacze cpe są albo niedowartościowani albo uważają się za nieomylnych? powiedziałbym, że każdy kto uczył się języka parę lat zdaje sobie sprawę że nie ma czegoś takiego jak nieomylność... co do "niedowartościowania" to pozostawię to bez komentarza...
_________________ To travel hopefully is better than to arrive
devil, chyba się nie zrozumieliśmy.
Nie wiem, gdzie dopatrzyłeś się mojej opinii, w dodatku radykalnej, o CPE i wszystkich jego posiadaczach.
Miałam na myśli wyłącznie sytuację opisaną przez Ciebie: lektor (z dyplomem filologii) na czyjeś stwierdzenie "co ty tam wiesz, młody jesteś" wyciąga certyfikat (CPE oczywiście). Dyskusja zakończona, czapki z głów, pełen podziw, uznanie i szacunek, nie mówiąc o autorytecie.
O takiej sytuacji wyraziłam swoją opinię. Niestety, zdarzają się czasem takie przypadki wśród anglistów.
A Twój ulubiony buzzword jest rzeczywiście szczery
Pomógł: 27 razy Posty: 487 Skąd: out in the sticks
Wysłany: Pon 13 Lis, 2006 9:31 pm
marcin napisał/a:
Ja nie mam.
Ja też nie.
Gdyby ktoś twierdził, że ze względu na brak certyfikatu jestem nie douczony, to pewnie byśmy przyjaciółmi nie zostali. Są lepsze sposoby, żeby mi to udowodnić.
CPE jest certyfikatem potwierdzającym znajomość angielskiego osób o wykształceniu innym niz filologiczne (mam tu na myśli filologię angielską), podczas gdy dyplom magisterski z filologii angielskiej potwierdza znajomość języka, literatury i kultury krajów anglojęzycznych. Znam i szanuję ludzi, którzy mają oba certyfikaty, ale sa to najczęściej ludzie, którzy zdawali CPE, by z większą pewnością podchodzić do egzaminu wstępnego i mieć trochę łatwiej na anglistyce.
Nie wiem czy nasze dyplomy magisterskie są honorowane za granicą wprost, czy wymagają nostryfikacji, ale jestem przekonany, że dla dobrego anglisty będzie to tylko formalność. Oczywiście czytałem wypowiedzi ludzi z CPE, którzy twierdzili, że filolodzy nie znają języka. Ale na każdym kierunku studiów jest pewna grupa ludzi, których wyniki są mizerna.. Dyplomy otrzymują ludzie genialni i tacy, których projekty zawalają się tydzień po, a nawet przed ukończeniem.
Pamiętam akademik we Wrocławiu, który zawalił się w trakcie budowy. Były publikowane dwa powody. Jeden, to że pan inżynier do cementu dodał za dużo piasku. Drugi, że dozorca oparł łopatę ścianę przed oddaniem budynku do użytku. Nic nie wiem o tym czy mieli oni CPE.
Nie wiem jak jest w prywatnych firmach, ale w państwowych na niektórych stanowiskach przysługują dodatki za udokumentowaną znajomość języka. By go dostać trzeba było pracować na stanowisku wymagającym znajomości języka, choćby taka by raz na rok napisać jakiś list służbowy, a raz na kwartał przetłumaczyć dyrektorowi jakiś artykuł. Dodatek ten dostawali angliści z założenia, a specjaliści innych dziedzin po przedstawieniu świadectwa egzaminu państwowego lub resortowego. Kilkanaście lat temu te egzaminy zostały zastąpione certyfikatami Cambridge.
_________________ BJK
Ostatnio zmieniony przez bejotka Nie 11 Lut, 2007 3:17 am, w całości zmieniany 1 raz
Skąd ja znam tę dyskusję? Zaczynam "karierę" jako anglistka - jestem świeżo upieczonym magistrem, ale zdążyłam się już natknąć na dywagacje pt. Nauczyciel po filolologii vs. nauczyciel z certyfikatem...
Niestety mam raczej fatalne doświadczenia jeśli idzie o nauczycieli z certyfikatami językowymi wyłącznie. W liceum na przykład uczyła mnie pani, która miała CAE ... Czym się jeszcze mogłą poszczycić? Totalnym bałaganem na lekcji, beznadziejną wymową, zacietrzewieniem, koncentrowaniem swoich umiejętności metodycznych na pracy z uczniami kumającymi (ci, kórzy nic nie rozumieli nie mogli liczyc na wsparcie)...
Teraz zaczynam prace w szkole i widze jak niesparwiedliwie odnosza sie do nas filologow ci ktorzy posiadaja ceryfikaty jezykowe... Zyc sie odechciewa! Jeszcze niedawno, bo na czwartym roku moja promotorka nie mogla uwierzyc, ze w szkolach nadal mozna natknac sie takie soosby. Pamietam jak zapytala wowczas, czy nie wystarczy aby z kazdej dziedziny odbywac kurs, zdawac egzamin i nauczac w szkole? Polonista z certyfikatem jezykowym ...
_________________ I'm an irregular verb who believes nouns have more power than adjectives...
Certyfikaty językowe są przeznaczone przede wszystkim dla ludzi, którzy mają niejęzykowe zawody, ale w swojej pracy muszą posługiwać się językiem obcym, oraz dla ludzi, którzy chcą studiować lub pracować za granicą. Program egzaminów Cambridge w żaden sposób nie sprawdza umiejętności nauczania danego języka. Dlatego nawet posiadacz CPE chcąc uczyć w szkole musi mieć zaświadczenie o zaliczeniu kursu metodycznego.
Jeśli, ktoś twierdzi, że samo posiadanie CPE daje przewagę nad absolwentem filologii angielskiej, to jest zarozumiałym cymbałem. Oczywiście może się zdarzyć, ze w indywidualnym przypadku nawet posiadacz FCE lepiej zna angielski od jakiegoś niewydarzonego anglisty, ale są to nieliczne wyjątki. W każdym zawodzie mamy mistrzów, średniaków i partaczy. Wierzę, że tych ostatnich wśród anglistów jest najmniej.
Swojego anglistę w trakcie nauki oceniałem kiepsko, po latach, gdy angielski stał mi się potrzebny, chętnie do niego wróciłbym, albo zwędziłbym mu kapownik .
Dziś oceniam go zupełnie inaczej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum